Obserwatorzy

niedziela, 19 lutego 2017

Pictorial quilt - warsztaty w Toruniu

Przed kilkoma godzinami skończyły się dwudniowe warsztaty w Toruniu - pictorial quilt.
Najpierw było dużo przygotowań - opis co to jest pictorial, wybór zdjęć ilustrujących kolejność czynności w trakcie powstawania takiego quiltu oraz opis tych czynności - co, po co i dlaczego. Na potrzeby warsztatów na płytce znalazły się zdjęcia z powstawania moich dwóch quiltów
 " Śladami podróży" - Indonezja i Afryka. Potem do pracy przystąpił programista, który wszystko oprogramował, dzięki czemu powstała płytka DVD, wszystko dokładnie ilustrująca, a którą na zakończenie warsztatów otrzymała każda pani. 

Utrzymując się w temacie wybrałam zdjęcia masek, które miały być przerobione na "szmaciane" zdjęcia. Były to bardzo atrakcyjne maski ale wymagające dużego nakładu pracy, zmysłu artystycznego, wyczucia koloru. Bardzo ciekawa byłam efektu zmagań z tematem :) Nie zdradzając jeszcze efektów pracy muszę powiedzieć, że dla duszy też coś było - wizyta w Żywym Muzeum Piernika. Było to spotkanie z wiedźmą i mistrzem i starą toruńską tradycją wypiekania pierników. Upiekłyśmy pamiątkowe pierniki odciśnięte w drewnianych formach. Zwiedziłyśmy trwającą akurat konkursową wystawę piernikowych wypieków i czas było nabrać sił na następny dzień zmagań z tematem :).
W tej niezwykle miłej i serdecznej atmosferze powstały maski, które przeszły moje oczekiwania, zaskoczyły i wzbudziły niekłamany podziw. Zdecydowana większość prac została całkowicie wykończona aplikowana na tło i wypikowana, niektórym brakuje ostatniego, mistrzowskiego szlifu :) , który nastąpi już w domu. To były niezwykłe warsztaty z niezwykłym efektem końcowym. Cieszę się ogromnie i dziękuję uczestniczkom warsztatów .
 A takie prace powstały, nie da się pokazać wszystkich na raz więc kolejność jest zupełnie przypadkowa.
















ostatnie trzy prace są jeszcze nie wypikowane i brakuje im kilku elementów

  A to pamiątkowe zdjęcie, nie wszystkie na nim jesteśmy 



 I nasze płytki z warsztatów



 Dziewczyny zrobiłyście wspaniałe pictoriale !!! 

A to 3 zdjęcia z konkursowej wystawy wyrobów piernikarskich





Dziękuję za wspólnie spędzony czas :) !!!!!



W czasie warsztatów korzystałyśmy ze zdjęć ogólnie dostępnych w internecie

piątek, 23 grudnia 2016

Życzenia Świąteczne

Zbliża się wielkimi krokami ten magiczny wieczór Świąt Bożego Narodzenia.
Jesteśmy w tym czasie zabiegane i przynajmniej ja ciągle biegam z kartką i ołówkiem odhaczając co już zrobione dziwiąc się, że ciągle jeszcze tyle do zrobienia .
Dlatego dopiero teraz, bardzo późnym wieczorem przyszłam złożyć wszystkim  odwiedzającym, zaglądającym, piszącym i tylko czytającym, życzenia:

Niech te święta upłyną Wam w pogodnej i ciepłej atmosferze otulonej blaskiem świec, żarzącymi się światełkami  i zapachem  choinki. Niech będą odpoczynkiem w otoczeniu bliskich i kochających osób - wszystkiego dobrego.

A w międzyczasie uszyłam taki prosty, świąteczny bieżnik z bombkami i kwiatami gwiazdy betlejemskiej 






czwartek, 15 grudnia 2016

Śladami podróży - Afryka

Sporo czasu minęło i dość długo mnie tu nie było, ale nie, nie obijałam się :) Udało mi się skończyć drugi quilt z tryptyku jaki ma powstać - "Śladami podróży".  Tematem są jak w poprzednim quilcie - maski. Maski charakterystyczne dla czarnego lądu związane z wierzeniami i rytuałami a także tworzone z myślą o turystach - bo zdobyć prawdziwie rytualną maskę jest bardzo trudno. Kilkanaście lat temu, dokładnie w 2000 roku mój zwariowany mąż wymyślił iście traperską wyprawę do Kenii, zabrał synów i tyle było ich widać. Spali gdzie popadło, jedli co mieli w plecakach (więc same zupki), przemieszczali się wynajętym samochodem od granic z Tanzanią, po Somalię, w miejscach niedostępnych konwojowani przez uzbrojone wojsko - szukali guza wśród zwierząt i kłusowników. Udało im się  wrócić po ponad miesięcznej włóczędze cało - zadowolonym i szczęśliwym. Przywieźli kilka masek. Wyprawę do Afryki powtórzyliśmy trzy lata później. W 2003 roku pojechałam już z mężem i synem omijając te najbardziej niebezpieczne rejony i znowu przywieźliśmy kilka masek. Niektóre z nich posłużyły jako modele w trakcie powstawania tej pracy.
Tkaninę na tło malowałam ręcznie tak samo jak do "Indonezji" i wbrew ogólnie chyba przyjętej wyobraźni o Afryce kojarzonej z kolorami sepii i ochry wybrałam tonację zmierzchu, zachodu słońca i zapadającej nocy. Zrobiłam 8 masek.  Na ile mi się to udało trudno mi samej ocenić - liczę na Was :). 
Tak wygląda całość :



poniżej fragmenty i poszczególne maski :









 Do tworzenia masek używałam tkanin, prasowanych włókien kokosa, muszli porcelanek moneta ( kiedyś będącego środkiem płatniczym), ręcznie barwionego sznurka lnianego, pociętego na kawałki i zabarwionego na odpowiedni kolor cienkiego bambusa, koralików i suszonej afrykańskiej trawy.
Zabawa z maskami była niesamowicie pasjonująca, przy każdej praca z innymi materiałami.
Powstał drugi quilt z zamierzonego docelowo tryptyku .

Jeżeli chcecie poznać to bliżej, zobaczyć jak powstaje, już teraz wszystkich zainteresowanych tą techniką i jej możliwościami zapraszam na warsztaty, które poprowadzę na początku marca w Szkole patchworku w Warszawie.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają i czytają, jest mi bardzo milo gdy widzę ślady Waszych wizyt :)

wtorek, 4 października 2016

Blogger’s Quilt Festival :: Winners

Bardzo się cieszę :) 

Mój quilt "Śladami podróży - Indonezja" zgłoszony w ramach tegorocznej
edycji Bloggers Quilt Festival , zorganizowanej przez Amy Ellis 
w kategorii : art.quilt - wygrał, zdobywając I miejsce największą ilością
głosów (284).
 
Kiboko is the winner in The Art Quilt Category her quilt has won a pattern bundle from The Sewing Loft!

Quilt zgłosiłam późno, bo zaledwie 4 dni przed końcem głosowania, więc
tym bardziej cieszę się, że został tak pozytywnie oceniony.

Chciałabym podziękować Amy za zorganizowanie Festival, za tyle
kategorii gdzie każdy quilt mógł zaleźć swoje miejsce i sponsorom nagród.

Wyjątkowo zaś serdecznie chciałabym podziękować wszystkim, którzy oddali
na mnie swój głos - DZIĘKUJĘ  :)
 
 I'm so very happy, that
my quilt "Śladami podróży - Indonezja" ("Indonesia - Footsteps of a journey")
that I put up for this year's edition of Bloggers Quilt Festival by Amy Ellis
in the category "art.quilt" - actually won 1st place by highest votes count(284).

Kiboko is the winner in The Art Quilt Category her quilt has won a pattern bundle from The Sewing Loft!

I've put up this patchwork late, only three days before closing, so all the 
more I'm so happy for the positive reception.
I'd like to thank Amy for organizing the Festival, for all the variety of 
categories so that each quilt could find it's own, and also to sponsors.  
Especially warmly I'd like to thank you all who voted for me -- Thank you. 




 

poniedziałek, 26 września 2016

Bloggers Quilt Festival


 Zgłosiłam patchwork "Śladami podróży - Indonezja" na Bloggers Quilt Festival w kategorii

art. quilt. Thank you Amy Ellis :)

  Wymiary quiltu : 140cm x 90 cm

 





Niech się dzieje :)

 

niedziela, 25 września 2016

Quilting na glinie

Okres wakacyjny w zasadzie już się skończył, dłuższe wyjazdy też, ale ostatnie promienie słońca wielu z nas wyciąga z domu, na krótkie wypady za miasto. Szukałam cichego, zagubionego w Borach Tucholskich miejsca na weekend. Tak, żeby spędzić go z dala od miasta, z książką i z dala od internetu. Udało się !!! Znalazłam miejsce gdzie oprócz ciszy, była możliwość zrealizowania, niezrealizowanego marzenia od dziecka  - nauki garncarstwa na prawdziwym kole garncarskim :).  Jest takie miejsce, które ma długą tradycję garncarską przechodzącą z pokolenia na pokolenie - dziadek, ojciec a teraz syn. Miejsce bardzo klimatyczne, piękny dom, wielki ogród z altaną i suszarką do grzybów. Cały parter domu zajmuje pracownia z dwoma elektrycznymi piecami do wypalania i jednym olbrzymim wielkości małego pokoju , gdzie drzwi zamyka się cegłą szamotową i zamurowuje gliną na czas wypalania. W ten sposób można osiągnąć temperaturę 800 stopni.
Tak się skończyło, a jak się zaczęło - zapraszam do poczytania i pooglądania






Przesympatyczny gospodarz prowadzi warsztaty z garncarstwa na miejscu i w terenie. Miałam szczęście, tego dnia nie było grupowych warsztatów i Pan mógł poświęcił mi sporo czasu i w bardzo sympatycznej atmosferze mogłam spróbować na czym to polega. Stojąc z boku i patrząc na sprawne ruchy rąk mistrza, wydawało mi się to bardzo proste - do czasu, aż sama nie siadłam za kołem. A... i wiecie co, praca na kole trochę przypominała maszynę do szycia, bo koło napędzane było elektrycznym pedałem :)
Zabezpieczona fartuchem miętosiłam najpierw glinę, pilnowałam żeby cały czas była odpowiednia zwilżana wodą, odpowiednio zagiętymi palcami formowałam bezkształtną kulę gliny.  Powoli ta bezkształtna masa zaczynała przekształcać się w coś co przypominało walec , potem walec z dziurą w środku, potem na górze formowała się wąska szyjka. Zabawa przednia, emocji co niemiara a potem dumna, postawiłam swoje dzieło na półce z innymi garnkami aby przeschło, nim będę mogła następnego dnia je zabrać do domu. Nie było możliwości wypalania bo suszyć się musi ok. 2 tygodni. Wysuszy się już u mnie w domu. Zrobiłam wazon i koszyczek.
A tu kilka zdjęć pracy i pracowni :)











Zabrałam maluchy mokre do domu a jeden wielki, wypalony kupiłam. Stały dwa dni i schły po czym pomyślałam sobie - tyle wzorów pikowałam na tkaninach szyjąc quilty czemu by nie spróbować na glinie? - i tak, ostrym szpikulcem którym przytrzymuję np. narożniki szyjąc patchworkowe bloki, zabrałam się za pikowanie wzorów w glinie na moim wazonie. Wyszło tak:




Bardzo dziękuję za wspaniałe komentarze pod ostatnim postem, było co czytać, z czego się bardzo cieszyć i mogę powiedzieć , że następny do serii jest w trakcie szycia.
Wszystkich serdecznie pozdrawiam, możemy się jeszcze cieszyć ostatnimi pewnie w tym roku pięknymi dniami :)
Do usłyszenia :)