Obserwatorzy

czwartek, 15 grudnia 2016

Śladami podróży - Afryka

Sporo czasu minęło i dość długo mnie tu nie było, ale nie, nie obijałam się :) Udało mi się skończyć drugi quilt z tryptyku jaki ma powstać - "Śladami podróży".  Tematem są jak w poprzednim quilcie - maski. Maski charakterystyczne dla czarnego lądu związane z wierzeniami i rytuałami a także tworzone z myślą o turystach - bo zdobyć prawdziwie rytualną maskę jest bardzo trudno. Kilkanaście lat temu, dokładnie w 2000 roku mój zwariowany mąż wymyślił iście traperską wyprawę do Kenii, zabrał synów i tyle było ich widać. Spali gdzie popadło, jedli co mieli w plecakach (więc same zupki), przemieszczali się wynajętym samochodem od granic z Tanzanią, po Somalię, w miejscach niedostępnych konwojowani przez uzbrojone wojsko - szukali guza wśród zwierząt i kłusowników. Udało im się  wrócić po ponad miesięcznej włóczędze cało - zadowolonym i szczęśliwym. Przywieźli kilka masek. Wyprawę do Afryki powtórzyliśmy trzy lata później. W 2003 roku pojechałam już z mężem i synem omijając te najbardziej niebezpieczne rejony i znowu przywieźliśmy kilka masek. Niektóre z nich posłużyły jako modele w trakcie powstawania tej pracy.
Tkaninę na tło malowałam ręcznie tak samo jak do "Indonezji" i wbrew ogólnie chyba przyjętej wyobraźni o Afryce kojarzonej z kolorami sepii i ochry wybrałam tonację zmierzchu, zachodu słońca i zapadającej nocy. Zrobiłam 8 masek.  Na ile mi się to udało trudno mi samej ocenić - liczę na Was :). 
Tak wygląda całość :



poniżej fragmenty i poszczególne maski :









 Do tworzenia masek używałam tkanin, prasowanych włókien kokosa, muszli porcelanek moneta ( kiedyś będącego środkiem płatniczym), ręcznie barwionego sznurka lnianego, pociętego na kawałki i zabarwionego na odpowiedni kolor cienkiego bambusa, koralików i suszonej afrykańskiej trawy.
Zabawa z maskami była niesamowicie pasjonująca, przy każdej praca z innymi materiałami.
Powstał drugi quilt z zamierzonego docelowo tryptyku .

Jeżeli chcecie poznać to bliżej, zobaczyć jak powstaje, już teraz wszystkich zainteresowanych tą techniką i jej możliwościami zapraszam na warsztaty, które poprowadzę na początku marca w Szkole patchworku w Warszawie.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają i czytają, jest mi bardzo milo gdy widzę ślady Waszych wizyt :)

22 komentarze:

  1. Niesamowite, na żywo tkanina musi robić ogromne wrażenie.
    Pozdrawiam ze stryszku ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że się podoba

      Usuń
  2. Marzenna! Długo nic nowego... wiedziałam! Wiedziałam, że jak już pokażesz coś nowego, to... ach...! Tak oryginalnych prac jak Twoje - to ze świecą szukać! Są tylko Twoje... piękne, nietuzinkowe... Tyle tam detali, różności... Trzeba czasu, by dokładnie wszystko dojrzeć. Na żywo to musi być "uczta"! Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolcia nie będę czarować - jak miło czyta się takie komentarze, dziękuję Ci bardzo za tyle przemiłych i ciepłych słów

      Usuń
  3. Wspaniały pomysł i wykonanie. Świetne tkaniny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczne, straszne maski afrykańskie w Twoim wykonaniu. Podziwiam pracę nad ich wykonaniem.
    Pozdrawiam przedświątecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracy Tereniu rzeczywiście dużo ale jak fajnie gdy się podobają :)

      Usuń
  5. Mowę mi odebrało .. Maski jak żywe :) - znaczy prawdziwe :).Piękna praca Marzenko :)
    Małgosia M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, cieszę się bardzo i dziękuję za wizytę i komentarz

      Usuń
  6. Bardzo piękna i kreatywna praca! Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety jak miło mi Cię tu widzieć Wiesiu :) cieszę się bardzo, że Tobie też się podoba

      Usuń
  7. Nietypowa i bardzo oryginalna praca! Najbardziej podoba mi się ostatnia maska - z dredami ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są bambusowe dredy, bardzo się skołtuniły :)

      Usuń
  8. Śliczna praca przypominająca odbyte podróże. Podziwiam na zdjęciach te dopracowane szczegóły (np. słonie). Na żywo robią jeszcze większe wrażenie.
    Pozdrawiam przedświątecznie
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Została mi ostatnia do uszycia z zamierzonego tryptyku ale najpierw warsztaty :)

      Usuń
  9. Marzenko - ale pięknie zaszyte wspomnienia ze wspanialej wyprawy! Ja się Afryki boję, ale te twoje maski, choć groźne, wydają się być oswojone... Może przez tę ciszę o zmierzchu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu miło mi że tu zajrzałaś i tak miło skomentowałaś. Dla mnie one nie są straszne, coś mnie do nich ciągnie, może moce czarownika w nich zamknięte :) ? No to został mi ostatni do zrealizowania i będzie tryptyk gotowy :)

      Usuń
  10. Fantastyczne maski! Szukałam odpowiednich słów, ale co przyszło mi do głowy to wydawało mi sie banalne. Więc jednym może tak - są doskonale uchwycone, skomponowane i wykonane. Tajemnica, zapach lądu, dreszczyk - takie słowa "przechodzą mi po plecach" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo pięknie dziękuję za tak miłe słowa, ciszą mnie bardzo bo takie przeżycia i wspomnienia pozostają na całe życie a tak bardzo chciałam zawrzeć je w tkaninie. Historia zza zdjęć cieszy tak samo jak pictorial quilt, a tak przyjęty tym bardziej :) Właśnie w najbliższą sobotę i niedzielę będę miała kurs poświęcony "kuchni" powstawania masek :)

      Usuń