Obserwatorzy

sobota, 18 października 2014

Spotkanie z batikiem - wakacje cz.1

Wprawdzie wakacje już się skończyły, ale ja wciąż nimi jeszcze żyję :)  W trakcie planowania wakacji jeszcze w domu, na listę wpisałam miejsca które chciałabym zobaczyć, które chcę zobaczyć ale z uwagi na sytuację mogę i trzy punkty, które niezależnie od tego co by się nie działo, musiałam zrealizować ! :
1. Batiki - produkcja, warsztaty, galerie i sprzedaż tkanin
2. Życie podwodne na rafach
3. Smoki  z Komodo 

Nie będę opisywać wszystkiego bo się nie da, bo zanudzę, ale dziewczyny szmatkowo zakręcone (o ! sorki, może panowie też przeczytają:) ) zrozumieją co czułam, gdy znalazłam się w miejscu gdzie powstają batiki.
Była to galeria w której promuje się tradycyjną, indonezyjską sztukę powstawania batiku, gdzie wosk nanoszony jest na wcześniej narysowany wzór przy pomocy narzędzia zwanego tutaj tjanting. Żeby tę sztukę zachować, kontynuować, w 2009 batiki zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO.
Tradycyjne indonezyjskie batiki są stonowane. Zdobi się je motywami roślinnymi, zwierzęcymi, elementami geometrycznymi, i czasami scenami z życia. Często są to sceny z eposu Ramajana. Każdy element wzoru ma tutaj swoje znaczenie. Tak wykonane bawełniane tkaniny, sprzedawane są w postaci 2, 2,5m kawałków, nazywanych sarongami i nimi właśnie zarówno kobiety jak i mężczyźni owijają się wokół pasa, jak obszerną spódnicą. Na co dzień w większych miastach nie jest to praktykowane, jest to strój tradycyjny i stosowany odświętnie. Na wsiach jednak, które zamieszkuje olbrzymia większość mieszkańców Indonezji jest to strój noszony w dni powszednie.

Znacznie szybszą metodą powstawania batiku jest nanoszenie wzoru przy pomocy żmudnie i coraz rzadziej tworzonych metalowych pieczęci. Są one maczane w gorącym wosku i wzór nanoszony jest na tkaninę. Wielkość takich pieczęci jest różna, mniej więcej ok. 20 x 14 cm.
W ramach promocji tej sztuki, pod dużą wiatą galerii siedziały panie i nanosiły wzory woskiem. Prace były na różnych etapach - po jednym, dwóch lub większej ilości farbowań, więc można było prześledzić postępy w trakcie powstawania skomplikowanych wzorów. Podziwiałam ich zręczność w posługiwaniu się tjanting, wyobraźnię i wyczucie kolorów - to było mistrzostwo - chłonęłam to wszystko, cieszyłam się jak dziecko, robiłam zdjęcia i PODZIWIAŁAM !!!.
Na koniec poprosiłam, żeby któraś z pań naniosła na przywiezione w tym celu  z Polski kawałki bawełny, wzór Ganescha. Chciałam go potem, już w domu, pofarbować, nanieść kolejne warstwy wosku i na koniec uszyć poduchę do mojego pokoju z wakacyjnymi pamiątkami. Panie generalnie tworzyły wzory kwiatowe więc zadania podjął się mężczyzna, namalował woskiem ganescha , na drugiej bawełnie zrobił mi wzór przy użyciu pieczątki z motywem ptaków a na trzecim - z konikiem morskim. W galerii obok porobiłam mnóstwo zdjęć batików na jedwabiu lub na bawełnie nie mogąc uwierzyć, że można coś tak finezyjnego stworzyć. Tu tylko kilka przykładów :





Na miejscu prowadzona była również sprzedaż tkanin, właściwie były to w większości gotowe kupony ręcznie malowanych batików, cena jednak była adekwatna do włożonej pracy :):)  
Wiedząc, że będę w krainie batiku, przed wyjazdem buszowałam w internecie, żeby znaleźć sklepy gdzie sprzedają batiki drukowane dla Hoffmana. Znam te batiki z internetu, zachwycałam się wzorami no i gdzieś przecież musiały być tu sklepy, które je sprzedają. Wszystko przekierowywało mnie na stronę amerykańskiego  sklepu :(  Zaczęłam szukać inaczej, znalazłam anglojęzyczne forum i zaczęłam mozolną  pracę. Dlaczego mozolną? bo mój angielski jest taki żółwiowy - znaczy żaden.
Znalazłam forum gdzie wymieniały się doświadczeniem australijskie quilterki, dla których przylot tutaj to rzut beretem a tkaniny kosztują znacznie mniej. Pogadałam, pogadałam i zdobyłam siedząc sobie wygodnie w domu:) - adres ulicy i nazwę sklepu, a co było dalej.......to jak w bajkach, jeśli chcecie jeszcze więcej, napiszcie proszę :) a będzie w następnym poście. 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich którzy do mnie zaglądają, sprawiając mi swoją wizytą i pozostawionym komentarzem wielką frajdę :)

wtorek, 14 października 2014

Nowy minerał

Witam wszystkich po długiej przerwie :)
Okres wakacyjny to okres kiedy wszyscy się ciągle rozmijają, jedni wyjeżdżają inni wracają :) Moje wakacje też się skończyły i czas powrócić do normalnego życia, szycia, kursów, zrobić jesienne porządki w ogródku i przygotować się do krótkich dni i długich, zimnych, jesienno - zimowych wieczorów, brrrr.
Na blogu mam mnóstwo zaległości, wszystkiego na raz opowiedzieć się nie da, więc będzie po kolei.
Dzisiaj mam zagadkę - uszyłam drugi do kolekcji "kamieni i minerałów" - minerał. Szyty jest również techniką stitch & slash.
Kto zgadnie jaki ? 
i żeby zgadywanie było miłe postanowiłam zwycięzcę obdarować nagrodą w postaci 1 FQ przywiezionego z dalekich wakacji batiku :)
Batikowi poświęcę specjalny wpis bo po pierwsze - bardzo lubię tą tkaninę, po drugie miałam okazję poznać warsztat jej powstawania, pobuszować w batikowym sklepie, jednym słowem - nacieszyć oczy :)


Do pokazania i oceny czekają dwa następne minerały :) Jestem bardzo ciekawa waszego zdania na ich temat. 

Pozdrawiam wszystkich, witam nowych obserwatorów i cieszę się, że mimo tak długiej przerwy tu zaglądacie :)

wtorek, 3 czerwca 2014

Małe a cieszy :)

Oj jak dawno mnie tu nie było :), nie żebym się leniła, ale najpierw przestał mnie lubić komputer a potem, już po naprawie, ja przestałam go lubić, musiałam odpocząć.:)
Dużo w tym czasie się działo ale to w różnych postach opiszę a teraz chcę pokazać ostatnią pracę - jak napisałam małą ale mnie cieszy :) Segregator do zdjęć moich prac, pomysłów, szablonów itp. dostał nowe ubranko - patchworkową, batikową okładkę. Liście wszywałam po łukach a potem pikowałam i po kolei wyglądało tak :





i gotowa okładka:)



dziękuję za wizyty i komentarze które tak bardzo mnie cieszą :)
Pozdrawiam wszystkich życząc miłego dnia i pędzę teraz do ogródka, do usłyszenia niebawem :)

piątek, 18 kwietnia 2014

Życzenia Świąteczne :)

Nim się obejrzałam nadeszły Święta Wielkanocne :) 
Właśnie z tej okazji chciałam życzyć wszystkim pozostawiającym  ślad swoich wizyt w postaci tak miłych komentarzy i tym którzy tu czasami zaglądają i tym którzy być może tu zajrzą :) wszystkiego co miłe, ciepłe, pogodne i radosne :)  - wszystkiego dobrego !!!!

prawda, że są urocze :)


czwartek, 27 marca 2014

Efekty nauki pikowania z wolnej ręki i inne techniki aplikacji

Witam wszystkich odwiedzających, cieszę się z waszej obecności i pozdrawiam serdecznie nowych obserwatorów :)

Obiecałam pokazać efekty nauki pikowania z wolnej ręki, której to poświęcone były dwa kursy. Uczyłyśmy się na maszynach Bernina http://www.sklep.bernina.com.pl/
Panie po raz pierwszy siadły do maszyny podejmując naukę pikowania wzorów z wolnej ręki i są to naprawdę efekty niesamowite, zresztą co będę dużo pisać - zobaczcie same :) życzę miłego oglądania

 i prace Pani,  która próbuje pikować od stycznia -
aż trudno uwierzyć patrząc na efekty

no i pozostały jeszcze aplikacje zrobione na II kursie z aplikacji :) szyte inną techniką 


 i trochę jeszcze naszych "koronek"

a tak pracowałyśmy jak pszczółki:)



środa, 19 marca 2014

VII kurs patchworku - różne techniki aplikacji

Przygotowując kurs z aplikacji miałam wiele dylematów - tyle znanych mi metod aplikacji, każda nawet jeśli wykorzystująca te same materiały pomocnicze dająca inne efekty końcowe - co wybrać ? , co pokazać ?
Z żadnej nie chciałam rezygnować ale coś wybrać musiałam bo na wszystkie zabrakłoby czasu. Zdecydowałam się na 6 rodzajów technik wiedząc, że nie uszyjemy wszystkich ale chociaż będę mogła pokazać jak się je robi. Wypróbujemy tyle technik ile zdążymy i ile będziemy miały ochotę :)
Uszyłam 6 aplikacji każdą inną techniką i w trakcie szycia porobiłam zdjęcia ilustrujące każdy krok powstawania takiej aplikacji. Wiem, że w trakcie takiego kursu i takiej masy nowych wiadomości łatwo pomieszać wiadomości i zrazić się potem przy próbie samodzielnego powtórzenia już w zaciszu własnej pracowni. Dlatego tradycją jest przygotowywanie drukowanych instrukcji ze zdjęciami dla każdego uczestnika kursu. Wszystko szyte na maszynach firmy Bernina, która z życzliwością nam ich użycza. 
Przygotowałam takie aplikacje :



Panie zabrały się do pracy i jako pierwszą aplikację wybrały aplikację strzępioną 


i powstały piękne i bardzo różne prace :)


Następną techniką powstały aplikacje, które fotografowałyśmy na ciemnym tle i pod światło bo pozwalało to oddać spektakularne efekty :


 i ostatnia technika gdzie szwy przykrywane są naszywanymi, dekoracyjnymi sznureczkami. Nie są to wszystkie prace i nie wszystkie są dokończone  :)


Jestem naprawdę bardzo dumna z prac jakie Panie stworzyły a energia, zapał, wspaniała atmosfera i przyjacielskie stosunki jakie temu towarzyszą były i są wielką dla mnie radością :)
Tak było w sobotę, w niedzielę był następny kurs z nauki pikowania z wolnej ręki ale o tym w następnym poście :)
Z powodu dużego zainteresowania tematami kursy zostaną powtórzone  w tym tygodniu.

Dziękuję za Wasze wizyty i miłe ślady jakie zostawiacie :)