Obserwatorzy

poniedziałek, 4 marca 2013

II Kurs szycia patchworku w Toruniu

II Kurs szycia patchworku za nami:).  
 Na początku wiedziałam, że chętne są dwie Panie z poprzedniego kursu, potem odezwała się koleżanka z blogu Wanda, którą poznałam na szyciu poduszek dla Celiny, potem dwie koleżanki z forum " szyjemy po godzinach" Ania i Elkalena. Tak więc szybciutko zebrała się grupa 5 osób i był komplet. Ograniczoną ilość miejsc wyznaczała dostępność  maszyn, którą zapewniała nam Bernina. Mój kurs pokrywał się z warszawskim i nie mogli wysłać większej ilości maszyn. Ale dwa dni przed kursem poprosiła mnie jeszcze jedna koleżanka z forum, Halagie, że bardzo chce wziąć w nim udział nawet z własną maszyną, tak więc grupa miała już 6 osób. Docięłam następne materiały, pokratkowałam flizelinę, uszyłam pamiątkę, wydrukowałam instrukcję i gdy myślałam , że wszystko jest przygotowane, puk, puk - następna koleżanka z forum la Pe: ja też chcę przyjechać nawet z własnym taboretem:) Pognałam więc z powrotem do pracowni poszerzyć wszystkie przygotowane materiały o następny komplet. Grupa zrobiła się spora - 7 osób a moja radość ogromna!!:). Znałam wszystkie dziewczyny albo bezpośrednio, albo z internetu , wszystkie niezmiernie lubiłam, podziwiałam za ich prace, serdeczność okazywaną na każdym kroku, poczucie humoru, totalne zakręcenie :) Ktoś powiedział, że to już nie zakręcenie ale choroba, uzależnienie, jeśli to racja, to jaka twórcza i relaksująca choroba  :)
Tematem kursu był Watercolor quilt - mata na stół o końcowym wymiarze 45 x 60cm. Szyłyśmy go z kwadracików 5 x 5 cm układanych na flizelinie w rzędach 14 szt na 10 szt. Na każdą więc z Pań potrzeba było 140 kwadratów. Dla wszystkich 980 . Przygotowałam ponad 2500 chcąc dać możliwość większego wyboru. Nie  wiedziałam przecież jaką kolorystykę kto wybierze a niczego nie chciałam narzucać. Zależało mi na tym, aby każda z Pań mogła pobawić się kolorem i zobaczyć jak zmienia się obraz w zależności od usytuowania plamy światła, jak wyglądają przejścia tonalne. Dlaczego dobrze jest podzielić na początku kwadraty na 3 grupy: jasne - wprowadzające światło, średnie - umożliwiające wszystkie przejścia tonalne i ciemne - dające pracy wyrazistość i głębię obrazu. 

To przygotowania:
 kwadraty


 instrukcja i kartki pamiątkowe nawiązujące tematycznie do naszego kursu


popakowane kwadraty  - 65 tkanin 
 
 
ramki do wyboru


  przygotowane lamówki


 przygotowane "plecki", jeszcze pokratkowana flizelina i przycięta ocieplina


 i nasze identyfikatory przydatne na początku:)




 No i zaczęła się wspólna zabawa w watwrcolor quilt:)
Teraz układamy kwadraty:

















 w trakcie szycia i prasowania:


 









  przerwa na nabranie sił do dalszej pracy i wymiana myśli:)


 dyskusje:)




  wyłaniają się nasze prace:









 wspaniałe dziewczyny i ich watercolor quilt:














Prawda, że powstały wspaniałe watercolor quilty:):):) Wpis jest długi ale przyznacie, że pominięcie czegokolwiek nie oddałoby ani pracy ani atmosfery, dziękuję więc czytającym za wytrwałość:)


 Chciałabym wszystkim uczestniczkom, kursantkom:) , wspaniałym, serdecznym, uśmiechniętym dziewczynom - serdecznie podziękować za wspaniałą atmosferę, bez waszego zaangażowania  moje wysiłki na nic by się zdały- DZIĘKUJĘ:)
Mam nadzieję, że znowu się spotkamy i będziemy świetnie się bawić:).









czwartek, 28 lutego 2013

"Luksfery"

Zaległości zrobiły się  jak Monte Everest :) szyję cały czas, ale popsuł mi się komputer i dostęp miałam tylko co jakiś czas, tak, na gościnnych występach:) Nim napiszę co u mnie nowego powstało, chcę z radością przywitać nowe buźki, które pojawiły się wśród obserwatorów i życzyć im miłego spędzenia czasu.
Od dawna chodziło mi po głowie uszycie  quiltu, którego nie wiem nawet czy używam poprawnej nazwy nazwałam "luksferem" . Kiedyś luksfery, czyli takie szklane kafelki były w jednym kolorze, teraz mienią się barwami dzięki zastosowaniu barwionego szkła  wprowadzając do domu radość kolorowych, słonecznych letnich dni. Nie mam luksferów :) więc sobie je uszyłam .  Trudno było mi uwierzyć jak zadałam sobie trud i  policzyłam ile tkanin użyłam do ich uszycia, nie uwierzycie ale wyszło mi 74!!! Wykorzystałam wiele maleńkich już kawałków, które pewnie do niczego już by się nie nadawały więc przy okazji uporządkowałam również moje zasoby szmatkowe:)
Uszyłam 35 bloków a każdy składał się z  16 pasków więc pozszywałam 560 części i powstało takie coś:


 A teraz idę kończyć przygotowania do II Kursu patchworku w Toruniu. Osobiście poznam miłe dziewczyny,  które od dawna znam już przez internet, udział w kursie wezmą również dwie osoby z poprzedniego kursu.


To już w tą sobotę:)
U mnie świeci słonko i zrobiło się tak jakoś optymistycznie czego i Wam życzę:)




 

piątek, 25 stycznia 2013

"Idą święta" - po świętach:)

Wiem, wiem, tytuł nie na czasie, ale ja mam taaaakie opóźnienia:)
Dwa lata temu kupiłam dziwną tkaninę, pierwszy raz taką widziałam z gotową instrukcją szycia, nie miałam pomysłu ale kupiłam bo miała ładne, świąteczne obrazki. Leżała sobie i dojrzewała. Gdy zaczęło jej grozić przejrzenie - hi hi, nagle urodził się pomysł, dojrzał i nabrał realnych kształtów które tu zobaczycie:) 

Do uszycia tego kompletu wykorzystałam 4 panele ze świątecznymi obrazkami. Każdy zawierał 36 obrazków, zamieszczoną drukowaną na tkaninie instrukcję ich wykorzystania jako zawieszki i panel choinki z wyglądem gotowej pracy. Pomysł nie przypadł mi do gustu bo zawieszki wydawały mi się za duże. Postanowiłam uszyć świąteczną narzutę wykorzystując 144 obrazki( 4 x 36), powiększyć ich niewystarczającą ilość o gładki materiał i wykorzystać ładne panele choinek zamieszonej instrukcji. Ponieważ do uszycia narzuty nie wykorzystałam czwartej choinki, uszyłam poduszkę, trzy malutkie woreczki Mikołaja i zawiesiłam je na specjlanie  zakupionych świątecznych guziczkach. W woreczkach znalazły się malutkie, słodkie niespodzianki.
Rama jest pikowana w gałązki świerkowe i świąteczne pierniczki, to moja próba nowego wzoru do pikowania.
Narzuta jest bardzo duża 240 x 240 cm
Ponieważ do uszycia tej narzuty użyłam również tkaniny zakupione w  sklepie CraftFabric, zgłosiłam ją i wcześniej uszyty Dresden plate do konkursu ogłoszonego na stronach tego sklepu.
Konkurs : "Prace z tkanin CraftFabric 2012"

Udało się i tak jak w zeszłym roku wygrałam pierwszą nagrodę!!!! bardzo się ucieszyłam!!! mogłam pobuszować w sklepie i w nagrodę wybrać sobie tkaniny.
Siedziałam kilka dni w sklepie, jedna w tym czasie mi uciekła, ale w końcu wybrałam i teraz czekam na swoje trofeum:)







dopiero na zdjęciu zobaczyłam, że przyczepiła się brzydka nitka :(


A to jest to na co czekam:)






 











  
Cieszę się, widząc nowe buźki, dziękuję, że tu zaglądacie, piszecie, poświęcacie czas na wizytę. Jest to baaaardzo miłe, to takie promyki słońca gdy sama tu zaglądam:)

 Miłego dnia dla wszystkich:) 





 

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Wymiankowy bieżnik

Witam:) oj! jak dawno mnie tu nie było:) tyle się dzieje, że nie nadążam, ciągle gdzieś powstają zaległości:( .
Czy Wy też tak macie, czy to tylko mój świat jakoś tak się skurczył?
Jeszcze przed Świętami umówiłam się na wymianę. Uszyję długi świąteczny bieżnik w czerwonych kolorach a do mojego domu przyjadą płatki śniegu na choinkę.
Praca nad bieżnikiem była bardzo miła, bo w czasie szycia już "pachniało" świętami no i wypróbowałam nowe pikowania - gałązki świerkowe z szyszkami:) 




Sama dostałam piękne płatki śniegu które zdobią jeszcze moją choinkę i dodatkowo niespodziankę w postaci ślicznej serwety idealnie pasującą do mojej rustykalnej kuchni - zobaczcie sam 






No i chciałam podzielić się swoją wielką radością - HURAAAAA!!! udało mi się drugi raz z rzędu wygrać konkurs w kategorii - prace duże bez ograniczeń ogłoszony przez sklep z tkaninami patchworkowymi. Prace z tkanin CraftFabric 2012"  a tu wyniki konkursu:)      http://www.craftfabric.pl/wyniki_2012.html


Od kilku dni buszuję w sklepie i nie mogę się zdecydować, tyle pięknych tkanin:)
Dziękuję, że tu zaglądacie i proszę o jeszcze:):):)